środa, 22 czerwca 2016

Bieg Europejski VS Bieg Świętojański

Biegam już od dawna więc postanowiłam w końcu postawić cel i zmierzyć się z kilometrami na zawodach. Początek biegania nie był kolorowy pokonanie 2 km ciągiem było niemożliwe w tej chwili pokonuje 10 km i jeszcze 1 km byłabym wstanie zrobić. To uczucia pokonywania samej siebie ach !!!

Zacznę od mojego debiutu na Biegu Europejskim. Na ten bieg szykowałam się porządnie były treningi była odpowiednia dieta. Była pierwsza w życiu treningowa dycha w upale. Bieg zaczynał się o 15. O 14 zaczynałam się już przygotowywać ostatnie uzupełnienie płynów i czekanie na start
To uczucia na starcie gdzie chce się podać mi jest słabo i mega się denerwowałam. W końcu debiut nie znałam trasy ( nigdy jej szybciej nie przebiegłam ). No i wystartowałam pierwsze 3 km bez problemu, co prawda pogoda nas nie rozpieszczała 30 stopni brak wiatru. ja niestety pod względem ubrania nie byłam gotowa., Biegłam w czarnych długich spodniach i bluzie... W bluzie ponieważ nie miałam opaski na telefon i albo biec bez muzyki a bieg bez muzyki byłby straszny albo bieg w bluzie i zgrzanie się. No i stanęło na opcji drugiej. Na 4 km zaczynał mnie  łapać kryzys było mi ciepło chciało mi się pić ale z treningów wiedziałam ze muszę to przeżyć i biec dalej.Tym bardziej że nie 5 km czekała woda. Co prawda był trochę nie wypał bo 1,5l dostać w rękę niezbyt wygodnie było.
Ostatnie 5 km biegło się świętojańska i bulwarem był to dla mnie fajny kawałek był doping na 8 km czekała rodzinna która przybiła piątkę co dało mi niezłego kopa do dalszego biegu. Do końca cisnęłam na super tempie i z ostatnich 5 km byłam mega dumna i biegnąc wiedziałam że na kolejny bieg pierwsze 5 km mają być takie same jak ostanie. No i to uczucie gdy wbiegasz na metę mokra jak szczur przy tym ubraniu i pogodzie. Tam czeka na ciebie na samej mecie twoja Fit połówka Madziasta z którą razem ostro ciśniemy  i jest z ciebie dumna !! Dziękuje Madziasta że byłaś! Kolejny bieg w listopadzie biegniesz ze mną !!! Kawałek dalej czeka na ciebie medal zasłużony i dostajesz sms z czasem 1 h 5 min aż łezka mi poleciała :)  I ten moment gdzie przytula cię chłopak i mówi że jest dumny czego chcieć więcej !!! A na koniec jak najszybciej chcesz iść zjeść mase niezdrowych rzeczy hahahha u mnie to był zestaw BIgMac upragniony od roku.
I tak wyglądał ten bieg :) PO nim wiedziałam że na pewno biegnę w następnym !


No i pora na bieg świętojański. Niestety ten bieg do ostatniej chwili był pod znakiem zapytania.  
Na miesiąc przed doznałam kontuzji naciągnęłam ścięgno i przejście 1 km sprawiało mi problem.
Oszczędzałam nogę jak mogłam. Zdecydowałam się wogle nie biegać. No i na 3 dni przed chodzenie nie sprawiało mi bólu więc zdecydowałam się że pobiegnę. W dniu biegu pogoda była masakrą wiatr,deszcz. Organizatorzy do końca nie wiedzieli czy bieg się odbędzie. O 22 byłam już na Gdyni, patrząc na drogi kałuże moje obawy wzrosły ogromnie. Na 1 h przed postanowiłam się dobrze rozgrzać w związku z tym ze zero treningów było przed. Była to pozna godzina postanowiłam się wspomóc coffeiną w tabletkach. Normalnie o 21 godzinie śpię:) Rozgrzana stanęłam na starcie obawy wzrastały. Pierwsze 2 km były trudne było dość ciasno kałuże sporo wpadaliśmy na siebie by je omijać ale mimo to buty były już mokre. Śliskie zakręty. łatwo nie było.Od 3 km do 6 km biegło mi się bardzo dobrze dobre tempo noga nie dokuczała podbiegi zaliczone z wiatrem  wręcz idealnie i pojawiła się myśl o życiówce. Ale niestety po w biegu na świętojańska kontuzja zaczynała się odzywać zaczęłam się podawać walczyłam ze sobą.. Ale zaczęłam analizować ile już za mną po co to robię !!  Wiedziałam tez że brak treningów zrobiło swoje! Na bulwarze byłam już na skraju sił. Ale dobiegłam na mecie czekał mój chłopak  który pomógł mi dojść po medal. Duma była ogromna że nie podałam się. Dojście na przystanek było trudne łapały mnie skurcze i do tego czekanie na autobus nocny 1 h. Gdynia się nie popisała.Po wejściu do domu ciepła kąpiel i sen. I tak bieg ukończony z czasem 1h 8 min. 


Kolejny bieg już we wrześniu w głowie plan przygotowawczy mam zobaczymy co z tego wyjdzie. 


niedziela, 12 czerwca 2016

Czarne strony diety

Post do którego długo się zbierałam z obawą o masę negatywnych komentarzy, ale postanowiłam jednak go napisać. Zakładając tego bloga chciałam by był on jak najbardziej prawdziwy a nie sztucznie przesłodzony.
 Jedzenie :
W kwestii robienia jedzenia na diecie nie ukrywam przygotowaniem 3 posiłków na kolejny dzień zajmuje mi około 1h i trzeba się z tym liczyć jeśli nie stosujemy tak zwanego gotowych posiłków.
Gdy wychodzimy ze znajomymi i jest godzina naszego jedzenia jesteśmy zmuszeni wyjąć swoje pudełko i jeść a wszyscy paczają się albo jedziemy do domu bo nie mamy swojego jedzonka albo idziemy do sklepu i sięgamy po niby zdrowe produkty które może są zdrowe ale wykraczają poza nasz bilans kaloryczny a co za tym idzie nie trzymamy się wymierzonego planu
Silna wola: idą wakacje czas gofrów,lodów,chipsów plażowania a co za tym idzie mnóstwo pokus. Mówi się że wakacje najlepszy moment na dietę! Nie prawda!!! To że jest dużo owoców i  warzyw nie pomoże w silnej woli bo truskawka nie zastąpi nam Big Milka ! Idąc na plaże mijamy masę niezdrowych budek a zdrowych zero !!! I w tym momencie nie radze zaczynać diety bo osoba która nie wyrobiła sobie silnej woli nie wytrzyma. Bo nawet ja mijam te budki i jęczę sobie pod nosem zjedz gofra nic się nie stanie... ale mijam to i zapominam o tym bo wiem czego chce płaskiego brzucha i wymarzonej wagi.
Jedzenie w pudełkach zajmuje nam dużo miejsca w torebce więc zapomnijmy o ładnej zgrabnej torbie sportowa torba prawie codziennie gwarantowana i stanie się nawykiem, bo jeszcze strój na siłownie plus dwie albo jedna butelka dużej wody. Po czasie idzie się przyzwyczaić:)
Alkohol:
Wychodząc na potencjalne piwo ze znajomymi wychodzimy z butelką wody. Jeśli chodzi o mnie nie mam z tym problemu i dobrze się z tym czuje. Nie raz słyszałam na początku a co ty w ciąży jesteś ?:) Nie ciągnie mnie raczej do piwa. Raz w miesiącu pozwalam sobie wypić i mi to wystarcza. Dużo osób sobie mówi oo Polska gra mecz jak wypije nic się nie stanie,, to dlaczego nie możesz oglądać meczu i wypić np wodę z owocami? I nie tracisz tego co zrobiłaś/eś przez cały tydzień pustymi kaloriami. Nie raz korci ale warto powiedzieć sobie stanowczo nie i wejdzie nam to w nawyk.
Treningi:
Poświęcamy nie raz wyjście ze znajomymi czy spotkanie z rodziną na trening przykre ale jest to prawdziwe.
Z mojej strony nie raz mnie to boli, ale jeśli postawiłam sobie cel i chce do niego dojść muszę ciężko pracować. Staram się znaleźć raz w tygodniu czas właśnie na rodzinę i znajomych.
Czas:
Czasu praktycznie nie ma :) Od rana do wieczora działa się na pełnych obrotach. Wstaje się dajmy o 6 a o 21 dosłownie się pada spać. Mój pokój nie raz wygląda cały tydzień jak stodoła i dopiero w weekend znajdę chwile czasu by go ogarnąć. Prze zawodami biegowymi o braku czasu już nie wspominam:)
Zdrowie
 Wymaga stałej kontroli lekarskiej gdy tylko zauważymy że coś się dzieje lepiej pójść i to sprawdzić.
Mi strasznie wypadają włosy obecnie  wyniki wyszły mi trochę obniżone i ładuje się suplementami omega 6 i witamin komplet. Oprócz tego narażanie na kontuzje istnieje i jest nieuniknione. W moim wypadku ciągle walczę z kontuzją lewej nogi.

Ogólnie na diecie nie raz się walczy ze sobą by nie ładować w siebie słodyczy nie zdrowych produktów w złe dni w momencie problemów czy po prostu w kryzysie. Polecam w tedy wyjść na rolki i po biegać  I patrząc po walce którą przeszłam najważniejsza jest silna wola i nie wsparcie innych tylko samemu. Wsparcie innych jest nie raz potrzebne ale działać trzeba samemu.

Teraz czeka mnie sprawdzian wakacje w którym największym moim celem jest utrzymanie kondycji stałej wagi i zrobienie progresu ale wakacje są też po to by trochę wyluzować i mam taki zamiar :)

Sprawdzenie formy rano i ja jestem zadowolona z brzuszka swojego na wakacje a wiem że za rok będzie jeszcze lepszy. Obecna waga to 66 kg cel 62kg ale pierwszym celem było 65kg a do niego brakuje już albo aż kg :)

Życzę wszystkim miłych wakacji :)

piątek, 3 czerwca 2016

Cele

    Dawno nic nie było na blogu, ale czasu dosłownie brak:)
Tydzień temu wróciłam ze wspaniałego wyjazdu ze swoim chłopakiem do Naćmierza.Wspaniałe miejsce na wsi oddalone 20 km od Słupska niedaleko Jarosławca. Był to wyczekiwany wyjazd baardzoooo taki totalny relax. Codziennie robiliśmy po 12 km. Zero diety, pod koniec czułam się jak beczka :)
Ten wyjazd miał mi dać kopa do dalszego działania, i tak się stało. Wróciłam z nową energią i nowym pomysłem na czerwiec.
Czerwiec będzie miesiącem krótkich treningów ale interwałowych oprócz tego cardio ( rolki,bieganie,pływanie). W tym miesiącu także zmieniam godzinę treningów by nie marnować ładnej pogody. Treningi interwałowe rano a cardio po południu. W kwestii diety, jest bez zmian oprócz tego że dużo więcej bazuje na owocach warzywach dużo mięsa a prawie zero węgli, zero cukrów i zwiększenie ilości wody do 3l
Ten system mi bardzo odpowiada czuje się po nim bardzo dobrze.
Dodatkowo nowe suplementy z KFD
- Omega 3+
- Witaminpak
W tym miesiącu głównym moim celem jest nie zjeść nic słodkiego nic niezdrowego !!
A najważniejsze do lipca schudnąć 2 kg
Przede mną 17.06 kolejny bieg o poprzednim nicnie napisałąm bo mam plan opisać dwa w jednym poście.
Jeśli pogoda dopisze mam plan pobić życiówkę, ale nigdy nie rób nic poza swoimi siłami.


 Cele postawione, energia jest,plan jest, pogoda co raz lepsza nic tylko działać !!