No i mamy Nowy rok Nowa ja ..;p U mnie Nowy rok nowe postanowienia a dokładnie 10 które będę robić wszystko by spełnić. Nie napisze tu jakie bo nie ma sensu w 2018 wszystko się okaże.
W roku 2016 wydarzyło się strasznie dużo. Od pozbycia się w tej chwili -57kg w sumie jeszcze 3 kg i połowy siebie do uwolnienia się z ciągłej nudy i leżenia jak pączek na kanapie. Poznanie nowych ludzi rozwiniecie się i zaczęcie stałej pracy a najważniejsze poznanie swojej miłości drugiej połówki. Ten rok był bardzo trudny dużo sytuacji robiło mi pod górkę. Pomyśleć że choroba dało małego kopa do zmian a jeszcze większego kopa dało zmienienie swojego życia. Kurcze mieć 17 lat i nie móc przebiec 1 km ??
W tej chwili ważę 60/61kg biegam na 10 km podnoszę duże ciężary na siłowni! A co najważniejsze spełniam swoje marzenia i dążę do swoich celów. Jeden już spełniłam zmieniłam siebie i swój charakter od nieśmiałej niepewnej bez własnego zdania osoby do pewnej siebie wiedzącej co chce od życia. Niestety nie każdemu się ta zmiana podoba, ale mam to głęboko w d... osoby którym na mnie zależy akceptują mnie i moje zmiany w życiu . W roku 2016 zaczęłam kilka rzeczy bardzo ważnych dla mnie które niedługo się zakończą i na pewno się pochwale. A najważniejsze w tym roku szykuje się jedna rzecz która jak się spełni będę chyba w siódmym niebie, ale wszystko ma swój czas. Niech ten rok będzie owocny i życzę tego każdemu !! Na ferie szykuje mały projekt Fit zobaczymy czy się uda !
Zacznij dziś nie jutro bo warto !! Przede mną kolejna długa droga do nowego celu ale po to właśnie mamy to życie !!
117kg
60 kg
Dziennik Motywacji
poniedziałek, 9 stycznia 2017
piątek, 21 października 2016
Nowe zmiany i nowe obowiązki
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy od września bardzo dużo się wydarzyło. Po zakończeniu wakacji zaczęła się szkoła.i nieoczekiwanie przypadkiem dostałam prace. Praca niekoniecznie moich marzeń, bo bycie za biurkiem to nie jest szczyt moich marzeń, ale na początek fajnie mieć prace w godzinach takich by pogodzić szkołę i posiadanie własnych pieniędzy w tym wieku już uważam za jak najbardziej konieczne tym bardziej że mieszkam na dwa domy :)
I tak przez początek szkoły i pracy mój tryb mocno się zmienił. Wrzesień był miesiącem odpoczynku od diety i zmniejszeniu intensywności treningu. Powiem tak służyło mi to i nie. Czułam się jak pączek i nie atrakcyjnie ale psychicznie troszkę odżyłam.Jedną z większych zmian był fakt zamieszkania na dwa domy. W weekend u mojego ukochanego chłopaka podkreślam razem z Dabo który obecnie bardzo zaakceptował to i mam wrażenie ze mieszkanie w bloku behawioralnie mu służy a w tygodniu mieszkamy z moimi rodzicami.Jak na razie już oboje z Dabiszonem zaakceptowaliśmy to i nawet stało się już nawykiem. W październiku postanowiłam zacząć redukować by zimą dopasowując się do warunków atmosferycznych zwiększyć kaloryczność i podkręcić robienia rzeźb.
W obecnym momencie działam na bardzo dużych obrotach. Ciężko jest mi pogodzić szkole, prace, treningi, życie prywatne i realizować nowy cel związany z Dabo. Bo w końcu trzeba rozruszać tego czarnucha na nowy sezon i starty.
Październik jest miesiącem ostatecznego redukowania i plan zejścia do 18 procent tkanki tłuszczowej, obecnie wynosi 20 procent więc nie jest to duży. Stan kaloryczny to 1500 kcal i 3 lub 4 treningi w tygodniu ewentualne zastąpienie go brakiem czasu bieganiem bo już 11 listopada wpadnie kolejne 10 km do licznika.
Mam nadzieje że nie będzie konieczności przedłużania redukcji, bo już 29 ruszamy do Poznania odpocząć i na wystawę z czarnym papiszonkiem .
Po tej redukcji zwiększam kaloryczność do 1800 kcal treningi zwiększam obciążenia no i forma na lato będzie kozacka :)
Jesienią co roku mam masę pomysłów. Mam kilka celów między innymi zadbać o siebie o swój wizerunek jak i zdrowie. Wszystko w życiu ustabilizować. Zrealizować kilka marzeń. A największym celem być w 100 procentach zorganizowana i zrealizować kilka projektów.:)
Jest to bardzo ciężki czas dla mnie i momentami są gorsze dni które nie łatwo przejść ale zaczynam znajdować sposób na siebie.
Na śniadanko omlet z białeczkiem z KFD ! Niedługo recenzja na blogu.
Co tygodniowe podrożę:)
Zakupy na redukcji :)
I tak przez początek szkoły i pracy mój tryb mocno się zmienił. Wrzesień był miesiącem odpoczynku od diety i zmniejszeniu intensywności treningu. Powiem tak służyło mi to i nie. Czułam się jak pączek i nie atrakcyjnie ale psychicznie troszkę odżyłam.Jedną z większych zmian był fakt zamieszkania na dwa domy. W weekend u mojego ukochanego chłopaka podkreślam razem z Dabo który obecnie bardzo zaakceptował to i mam wrażenie ze mieszkanie w bloku behawioralnie mu służy a w tygodniu mieszkamy z moimi rodzicami.Jak na razie już oboje z Dabiszonem zaakceptowaliśmy to i nawet stało się już nawykiem. W październiku postanowiłam zacząć redukować by zimą dopasowując się do warunków atmosferycznych zwiększyć kaloryczność i podkręcić robienia rzeźb.
W obecnym momencie działam na bardzo dużych obrotach. Ciężko jest mi pogodzić szkole, prace, treningi, życie prywatne i realizować nowy cel związany z Dabo. Bo w końcu trzeba rozruszać tego czarnucha na nowy sezon i starty.
Październik jest miesiącem ostatecznego redukowania i plan zejścia do 18 procent tkanki tłuszczowej, obecnie wynosi 20 procent więc nie jest to duży. Stan kaloryczny to 1500 kcal i 3 lub 4 treningi w tygodniu ewentualne zastąpienie go brakiem czasu bieganiem bo już 11 listopada wpadnie kolejne 10 km do licznika.
Mam nadzieje że nie będzie konieczności przedłużania redukcji, bo już 29 ruszamy do Poznania odpocząć i na wystawę z czarnym papiszonkiem .
Po tej redukcji zwiększam kaloryczność do 1800 kcal treningi zwiększam obciążenia no i forma na lato będzie kozacka :)
Jesienią co roku mam masę pomysłów. Mam kilka celów między innymi zadbać o siebie o swój wizerunek jak i zdrowie. Wszystko w życiu ustabilizować. Zrealizować kilka marzeń. A największym celem być w 100 procentach zorganizowana i zrealizować kilka projektów.:)
Jest to bardzo ciężki czas dla mnie i momentami są gorsze dni które nie łatwo przejść ale zaczynam znajdować sposób na siebie.
Na śniadanko omlet z białeczkiem z KFD ! Niedługo recenzja na blogu.
Co tygodniowe podrożę:)
Zakupy na redukcji :)
niedziela, 28 sierpnia 2016
Zmiany
Przychodzą takie dni że nie chce się trzymać diety iść na trening.. Są ...
Ja narzuciłam na siebie ostatnio mocny trening ale trochę wstrzymałam redukcje.
Ostatnie dni nie są dla mnie łatwe mój organizm buntuje się od wszystkiego a ja buntuje się przeciwko niemu i toczymy sobie taką bitwę. Mam ustawiony swój plan treningowy i redukcje dokładnie rozpisaną ale wszystko na razie idzie mi pod górkę waga leci sobie pomału w dół ale nie waga obecnie jest dla mnie ważna. Ogólnie całe wakacje przetrwałam czysto 3 kg schudłam swoje wybawiłam. Ale wciąż mi mało i zaczynam przestawać myśleć rozsądnie bo należy słuchać swojego ciała i organizmu, bo z czasem to wyjdzie i mój nacisk zaczyna wychodzić ...Obrazek wymarzonej sylwetki zasłaniać mi orbitki. Nie chciałam pisać tego posta bo zaraz pójdzie fala negatywnych komentarzy że się katuje lub inne..
Ale redukcja i robienie formy ma naprawdę wiele wyrzeczeń i po czasie zaczyna być nałogiem który jest tak samo trudno rzucić jak palenie. Podstawą budowania siebie i ciała nie tylko jest dieta i redukcja ale silny charakter i we mnie zaczyna coś pękać. Ostatnie dni sierpnia zostawiam takie jak są z wieloma myślami.
Od września zaczynam redukcje tak dopięta by na koniec jej być zadowolonym razem z treningami. A w weekendy resty. A od października miejmy nadzieje wielka zmiana w treningach i diecie
Moim głównym planem na wrzesień jest uspokoić swój organizm od buntu być z siebie dumnym i ze swoich sukcesów bo jak na razie nie jestem.
Dużo osób mnie pyta jakie plany mam dalej odnośnie swojej sylwetki na razie nie chce tego zdradzać może w październiku.
Ja narzuciłam na siebie ostatnio mocny trening ale trochę wstrzymałam redukcje.
Ostatnie dni nie są dla mnie łatwe mój organizm buntuje się od wszystkiego a ja buntuje się przeciwko niemu i toczymy sobie taką bitwę. Mam ustawiony swój plan treningowy i redukcje dokładnie rozpisaną ale wszystko na razie idzie mi pod górkę waga leci sobie pomału w dół ale nie waga obecnie jest dla mnie ważna. Ogólnie całe wakacje przetrwałam czysto 3 kg schudłam swoje wybawiłam. Ale wciąż mi mało i zaczynam przestawać myśleć rozsądnie bo należy słuchać swojego ciała i organizmu, bo z czasem to wyjdzie i mój nacisk zaczyna wychodzić ...Obrazek wymarzonej sylwetki zasłaniać mi orbitki. Nie chciałam pisać tego posta bo zaraz pójdzie fala negatywnych komentarzy że się katuje lub inne..
Ale redukcja i robienie formy ma naprawdę wiele wyrzeczeń i po czasie zaczyna być nałogiem który jest tak samo trudno rzucić jak palenie. Podstawą budowania siebie i ciała nie tylko jest dieta i redukcja ale silny charakter i we mnie zaczyna coś pękać. Ostatnie dni sierpnia zostawiam takie jak są z wieloma myślami.
Od września zaczynam redukcje tak dopięta by na koniec jej być zadowolonym razem z treningami. A w weekendy resty. A od października miejmy nadzieje wielka zmiana w treningach i diecie
Moim głównym planem na wrzesień jest uspokoić swój organizm od buntu być z siebie dumnym i ze swoich sukcesów bo jak na razie nie jestem.
Dużo osób mnie pyta jakie plany mam dalej odnośnie swojej sylwetki na razie nie chce tego zdradzać może w październiku.
środa, 20 lipca 2016
Cel spełniony ???
Tak cel spełniony. W ciągu tygodnia 1 kg poleciał, ale waga ta sama. Aleeeeee 1kg masy mięśniowej na plusie idealnieeee. Mamy kolejny tydzień a ja dalej na redukcji tkanka tłuszczowa spada,mięśnie rosną chyba znalazłam idealną dietę na ostatnie kilogramy.
Na obecny moment celem jest 2kg na minus plus 2kg masy mięśniowej a wtedy na spokojnie zwiększenie obciążenia na treningu trzymanie wagi. Do sierpnia redukuje mocno. Treningi zaplanowane posiłki także wszystko dopięte. Nic tylko spełniać kolejne marzenia i piąć się do góry.
Pierwsze efekty widać :)
Na obecny moment celem jest 2kg na minus plus 2kg masy mięśniowej a wtedy na spokojnie zwiększenie obciążenia na treningu trzymanie wagi. Do sierpnia redukuje mocno. Treningi zaplanowane posiłki także wszystko dopięte. Nic tylko spełniać kolejne marzenia i piąć się do góry.
Pierwsze efekty widać :)
niedziela, 10 lipca 2016
Redukcja 27.06-09.10.16
Gdy wybiła waga 66,6 kg pierwszym moim planem było trzymanie jej i po wakacjach ruszenie pełną parą, ale szybko ten plan mi się wybił z głowy chyba ambicja wygrała. Postanowiłam na 2 tygodnie zrobić redukcje a 10 lipce cheat day nie bez powodu ta data, ponieważ impreza urodzinowa babci i wiedziałam że będę musiała zjeść dużo kcal i niezdrowo. Dziś mija 2 tygodnie w sobotę zrobiłam pomiar i 2 kg 200 gram na minusie czyli cel spełniony waga 64,4 kg. Redukcja wiedziałam że będzie dla mnie bardzo trudna. Nie ukrywam zupełnie czysta miska nie była ale zawsze starałam się potem to spalić. Było momenty załamania, były momenty że mój chłopak miał mnie dosyć, też cię kocham hihi :* Były po drodze też problemy zdrowotne nagle przez 2 dni totalnie opadłam z sił ale nie uważam że to wina diety po prostu coś organizm się buntował ale dałam rade. Treningi były to głownie interwały brzuch, nogi, pośladki i raz w tygodniu ręce i plecy plus rozbiegania po 2 lub 3 km Mimo że łatwo nie było od poniedziałku ruszam jeszcze raz na tydzień tym razem z redukcja i plan 1 kg w dół. 16 lipca cheat day i potem już mam nadzieje ostatnia redukcja i wymarzona waga 62 kg a wtedy zaczynam wakacje sierpień należy do mnie. Aktywnie i trzymanie wagi a od września zaczynam poważnie rzeźbę :) Oby poszło wszystko zgodnie z planem :) Krzysiu kupie ci meliske do picia hehe:*
środa, 22 czerwca 2016
Bieg Europejski VS Bieg Świętojański
Biegam już od dawna więc postanowiłam w końcu postawić cel i zmierzyć się z kilometrami na zawodach. Początek biegania nie był kolorowy pokonanie 2 km ciągiem było niemożliwe w tej chwili pokonuje 10 km i jeszcze 1 km byłabym wstanie zrobić. To uczucia pokonywania samej siebie ach !!!
Zacznę od mojego debiutu na Biegu Europejskim. Na ten bieg szykowałam się porządnie były treningi była odpowiednia dieta. Była pierwsza w życiu treningowa dycha w upale. Bieg zaczynał się o 15. O 14 zaczynałam się już przygotowywać ostatnie uzupełnienie płynów i czekanie na start
To uczucia na starcie gdzie chce się podać mi jest słabo i mega się denerwowałam. W końcu debiut nie znałam trasy ( nigdy jej szybciej nie przebiegłam ). No i wystartowałam pierwsze 3 km bez problemu, co prawda pogoda nas nie rozpieszczała 30 stopni brak wiatru. ja niestety pod względem ubrania nie byłam gotowa., Biegłam w czarnych długich spodniach i bluzie... W bluzie ponieważ nie miałam opaski na telefon i albo biec bez muzyki a bieg bez muzyki byłby straszny albo bieg w bluzie i zgrzanie się. No i stanęło na opcji drugiej. Na 4 km zaczynał mnie łapać kryzys było mi ciepło chciało mi się pić ale z treningów wiedziałam ze muszę to przeżyć i biec dalej.Tym bardziej że nie 5 km czekała woda. Co prawda był trochę nie wypał bo 1,5l dostać w rękę niezbyt wygodnie było.
Ostatnie 5 km biegło się świętojańska i bulwarem był to dla mnie fajny kawałek był doping na 8 km czekała rodzinna która przybiła piątkę co dało mi niezłego kopa do dalszego biegu. Do końca cisnęłam na super tempie i z ostatnich 5 km byłam mega dumna i biegnąc wiedziałam że na kolejny bieg pierwsze 5 km mają być takie same jak ostanie. No i to uczucie gdy wbiegasz na metę mokra jak szczur przy tym ubraniu i pogodzie. Tam czeka na ciebie na samej mecie twoja Fit połówka Madziasta z którą razem ostro ciśniemy i jest z ciebie dumna !! Dziękuje Madziasta że byłaś! Kolejny bieg w listopadzie biegniesz ze mną !!! Kawałek dalej czeka na ciebie medal zasłużony i dostajesz sms z czasem 1 h 5 min aż łezka mi poleciała :) I ten moment gdzie przytula cię chłopak i mówi że jest dumny czego chcieć więcej !!! A na koniec jak najszybciej chcesz iść zjeść mase niezdrowych rzeczy hahahha u mnie to był zestaw BIgMac upragniony od roku.
I tak wyglądał ten bieg :) PO nim wiedziałam że na pewno biegnę w następnym !
Zacznę od mojego debiutu na Biegu Europejskim. Na ten bieg szykowałam się porządnie były treningi była odpowiednia dieta. Była pierwsza w życiu treningowa dycha w upale. Bieg zaczynał się o 15. O 14 zaczynałam się już przygotowywać ostatnie uzupełnienie płynów i czekanie na start
To uczucia na starcie gdzie chce się podać mi jest słabo i mega się denerwowałam. W końcu debiut nie znałam trasy ( nigdy jej szybciej nie przebiegłam ). No i wystartowałam pierwsze 3 km bez problemu, co prawda pogoda nas nie rozpieszczała 30 stopni brak wiatru. ja niestety pod względem ubrania nie byłam gotowa., Biegłam w czarnych długich spodniach i bluzie... W bluzie ponieważ nie miałam opaski na telefon i albo biec bez muzyki a bieg bez muzyki byłby straszny albo bieg w bluzie i zgrzanie się. No i stanęło na opcji drugiej. Na 4 km zaczynał mnie łapać kryzys było mi ciepło chciało mi się pić ale z treningów wiedziałam ze muszę to przeżyć i biec dalej.Tym bardziej że nie 5 km czekała woda. Co prawda był trochę nie wypał bo 1,5l dostać w rękę niezbyt wygodnie było.
Ostatnie 5 km biegło się świętojańska i bulwarem był to dla mnie fajny kawałek był doping na 8 km czekała rodzinna która przybiła piątkę co dało mi niezłego kopa do dalszego biegu. Do końca cisnęłam na super tempie i z ostatnich 5 km byłam mega dumna i biegnąc wiedziałam że na kolejny bieg pierwsze 5 km mają być takie same jak ostanie. No i to uczucie gdy wbiegasz na metę mokra jak szczur przy tym ubraniu i pogodzie. Tam czeka na ciebie na samej mecie twoja Fit połówka Madziasta z którą razem ostro ciśniemy i jest z ciebie dumna !! Dziękuje Madziasta że byłaś! Kolejny bieg w listopadzie biegniesz ze mną !!! Kawałek dalej czeka na ciebie medal zasłużony i dostajesz sms z czasem 1 h 5 min aż łezka mi poleciała :) I ten moment gdzie przytula cię chłopak i mówi że jest dumny czego chcieć więcej !!! A na koniec jak najszybciej chcesz iść zjeść mase niezdrowych rzeczy hahahha u mnie to był zestaw BIgMac upragniony od roku.
I tak wyglądał ten bieg :) PO nim wiedziałam że na pewno biegnę w następnym !
No i pora na bieg świętojański. Niestety ten bieg do ostatniej chwili był pod znakiem zapytania.
Na miesiąc przed doznałam kontuzji naciągnęłam ścięgno i przejście 1 km sprawiało mi problem.
Oszczędzałam nogę jak mogłam. Zdecydowałam się wogle nie biegać. No i na 3 dni przed chodzenie nie sprawiało mi bólu więc zdecydowałam się że pobiegnę. W dniu biegu pogoda była masakrą wiatr,deszcz. Organizatorzy do końca nie wiedzieli czy bieg się odbędzie. O 22 byłam już na Gdyni, patrząc na drogi kałuże moje obawy wzrosły ogromnie. Na 1 h przed postanowiłam się dobrze rozgrzać w związku z tym ze zero treningów było przed. Była to pozna godzina postanowiłam się wspomóc coffeiną w tabletkach. Normalnie o 21 godzinie śpię:) Rozgrzana stanęłam na starcie obawy wzrastały. Pierwsze 2 km były trudne było dość ciasno kałuże sporo wpadaliśmy na siebie by je omijać ale mimo to buty były już mokre. Śliskie zakręty. łatwo nie było.Od 3 km do 6 km biegło mi się bardzo dobrze dobre tempo noga nie dokuczała podbiegi zaliczone z wiatrem wręcz idealnie i pojawiła się myśl o życiówce. Ale niestety po w biegu na świętojańska kontuzja zaczynała się odzywać zaczęłam się podawać walczyłam ze sobą.. Ale zaczęłam analizować ile już za mną po co to robię !! Wiedziałam tez że brak treningów zrobiło swoje! Na bulwarze byłam już na skraju sił. Ale dobiegłam na mecie czekał mój chłopak który pomógł mi dojść po medal. Duma była ogromna że nie podałam się. Dojście na przystanek było trudne łapały mnie skurcze i do tego czekanie na autobus nocny 1 h. Gdynia się nie popisała.Po wejściu do domu ciepła kąpiel i sen. I tak bieg ukończony z czasem 1h 8 min.
Kolejny bieg już we wrześniu w głowie plan przygotowawczy mam zobaczymy co z tego wyjdzie.
niedziela, 12 czerwca 2016
Czarne strony diety
Post do którego długo się zbierałam z obawą o masę negatywnych komentarzy, ale postanowiłam jednak go napisać. Zakładając tego bloga chciałam by był on jak najbardziej prawdziwy a nie sztucznie przesłodzony.
Jedzenie :
W kwestii robienia jedzenia na diecie nie ukrywam przygotowaniem 3 posiłków na kolejny dzień zajmuje mi około 1h i trzeba się z tym liczyć jeśli nie stosujemy tak zwanego gotowych posiłków.
Gdy wychodzimy ze znajomymi i jest godzina naszego jedzenia jesteśmy zmuszeni wyjąć swoje pudełko i jeść a wszyscy paczają się albo jedziemy do domu bo nie mamy swojego jedzonka albo idziemy do sklepu i sięgamy po niby zdrowe produkty które może są zdrowe ale wykraczają poza nasz bilans kaloryczny a co za tym idzie nie trzymamy się wymierzonego planu
Silna wola: idą wakacje czas gofrów,lodów,chipsów plażowania a co za tym idzie mnóstwo pokus. Mówi się że wakacje najlepszy moment na dietę! Nie prawda!!! To że jest dużo owoców i warzyw nie pomoże w silnej woli bo truskawka nie zastąpi nam Big Milka ! Idąc na plaże mijamy masę niezdrowych budek a zdrowych zero !!! I w tym momencie nie radze zaczynać diety bo osoba która nie wyrobiła sobie silnej woli nie wytrzyma. Bo nawet ja mijam te budki i jęczę sobie pod nosem zjedz gofra nic się nie stanie... ale mijam to i zapominam o tym bo wiem czego chce płaskiego brzucha i wymarzonej wagi.
Jedzenie w pudełkach zajmuje nam dużo miejsca w torebce więc zapomnijmy o ładnej zgrabnej torbie sportowa torba prawie codziennie gwarantowana i stanie się nawykiem, bo jeszcze strój na siłownie plus dwie albo jedna butelka dużej wody. Po czasie idzie się przyzwyczaić:)
Alkohol:
Wychodząc na potencjalne piwo ze znajomymi wychodzimy z butelką wody. Jeśli chodzi o mnie nie mam z tym problemu i dobrze się z tym czuje. Nie raz słyszałam na początku a co ty w ciąży jesteś ?:) Nie ciągnie mnie raczej do piwa. Raz w miesiącu pozwalam sobie wypić i mi to wystarcza. Dużo osób sobie mówi oo Polska gra mecz jak wypije nic się nie stanie,, to dlaczego nie możesz oglądać meczu i wypić np wodę z owocami? I nie tracisz tego co zrobiłaś/eś przez cały tydzień pustymi kaloriami. Nie raz korci ale warto powiedzieć sobie stanowczo nie i wejdzie nam to w nawyk.
Treningi:
Poświęcamy nie raz wyjście ze znajomymi czy spotkanie z rodziną na trening przykre ale jest to prawdziwe.
Z mojej strony nie raz mnie to boli, ale jeśli postawiłam sobie cel i chce do niego dojść muszę ciężko pracować. Staram się znaleźć raz w tygodniu czas właśnie na rodzinę i znajomych.
Czas:
Czasu praktycznie nie ma :) Od rana do wieczora działa się na pełnych obrotach. Wstaje się dajmy o 6 a o 21 dosłownie się pada spać. Mój pokój nie raz wygląda cały tydzień jak stodoła i dopiero w weekend znajdę chwile czasu by go ogarnąć. Prze zawodami biegowymi o braku czasu już nie wspominam:)
Zdrowie
Wymaga stałej kontroli lekarskiej gdy tylko zauważymy że coś się dzieje lepiej pójść i to sprawdzić.
Mi strasznie wypadają włosy obecnie wyniki wyszły mi trochę obniżone i ładuje się suplementami omega 6 i witamin komplet. Oprócz tego narażanie na kontuzje istnieje i jest nieuniknione. W moim wypadku ciągle walczę z kontuzją lewej nogi.
Ogólnie na diecie nie raz się walczy ze sobą by nie ładować w siebie słodyczy nie zdrowych produktów w złe dni w momencie problemów czy po prostu w kryzysie. Polecam w tedy wyjść na rolki i po biegać I patrząc po walce którą przeszłam najważniejsza jest silna wola i nie wsparcie innych tylko samemu. Wsparcie innych jest nie raz potrzebne ale działać trzeba samemu.
Teraz czeka mnie sprawdzian wakacje w którym największym moim celem jest utrzymanie kondycji stałej wagi i zrobienie progresu ale wakacje są też po to by trochę wyluzować i mam taki zamiar :)
Sprawdzenie formy rano i ja jestem zadowolona z brzuszka swojego na wakacje a wiem że za rok będzie jeszcze lepszy. Obecna waga to 66 kg cel 62kg ale pierwszym celem było 65kg a do niego brakuje już albo aż kg :)
Życzę wszystkim miłych wakacji :)
Jedzenie :
W kwestii robienia jedzenia na diecie nie ukrywam przygotowaniem 3 posiłków na kolejny dzień zajmuje mi około 1h i trzeba się z tym liczyć jeśli nie stosujemy tak zwanego gotowych posiłków.
Gdy wychodzimy ze znajomymi i jest godzina naszego jedzenia jesteśmy zmuszeni wyjąć swoje pudełko i jeść a wszyscy paczają się albo jedziemy do domu bo nie mamy swojego jedzonka albo idziemy do sklepu i sięgamy po niby zdrowe produkty które może są zdrowe ale wykraczają poza nasz bilans kaloryczny a co za tym idzie nie trzymamy się wymierzonego planu
Silna wola: idą wakacje czas gofrów,lodów,chipsów plażowania a co za tym idzie mnóstwo pokus. Mówi się że wakacje najlepszy moment na dietę! Nie prawda!!! To że jest dużo owoców i warzyw nie pomoże w silnej woli bo truskawka nie zastąpi nam Big Milka ! Idąc na plaże mijamy masę niezdrowych budek a zdrowych zero !!! I w tym momencie nie radze zaczynać diety bo osoba która nie wyrobiła sobie silnej woli nie wytrzyma. Bo nawet ja mijam te budki i jęczę sobie pod nosem zjedz gofra nic się nie stanie... ale mijam to i zapominam o tym bo wiem czego chce płaskiego brzucha i wymarzonej wagi.
Jedzenie w pudełkach zajmuje nam dużo miejsca w torebce więc zapomnijmy o ładnej zgrabnej torbie sportowa torba prawie codziennie gwarantowana i stanie się nawykiem, bo jeszcze strój na siłownie plus dwie albo jedna butelka dużej wody. Po czasie idzie się przyzwyczaić:)
Alkohol:
Wychodząc na potencjalne piwo ze znajomymi wychodzimy z butelką wody. Jeśli chodzi o mnie nie mam z tym problemu i dobrze się z tym czuje. Nie raz słyszałam na początku a co ty w ciąży jesteś ?:) Nie ciągnie mnie raczej do piwa. Raz w miesiącu pozwalam sobie wypić i mi to wystarcza. Dużo osób sobie mówi oo Polska gra mecz jak wypije nic się nie stanie,, to dlaczego nie możesz oglądać meczu i wypić np wodę z owocami? I nie tracisz tego co zrobiłaś/eś przez cały tydzień pustymi kaloriami. Nie raz korci ale warto powiedzieć sobie stanowczo nie i wejdzie nam to w nawyk.
Treningi:
Poświęcamy nie raz wyjście ze znajomymi czy spotkanie z rodziną na trening przykre ale jest to prawdziwe.
Z mojej strony nie raz mnie to boli, ale jeśli postawiłam sobie cel i chce do niego dojść muszę ciężko pracować. Staram się znaleźć raz w tygodniu czas właśnie na rodzinę i znajomych.
Czas:
Czasu praktycznie nie ma :) Od rana do wieczora działa się na pełnych obrotach. Wstaje się dajmy o 6 a o 21 dosłownie się pada spać. Mój pokój nie raz wygląda cały tydzień jak stodoła i dopiero w weekend znajdę chwile czasu by go ogarnąć. Prze zawodami biegowymi o braku czasu już nie wspominam:)
Zdrowie
Wymaga stałej kontroli lekarskiej gdy tylko zauważymy że coś się dzieje lepiej pójść i to sprawdzić.
Mi strasznie wypadają włosy obecnie wyniki wyszły mi trochę obniżone i ładuje się suplementami omega 6 i witamin komplet. Oprócz tego narażanie na kontuzje istnieje i jest nieuniknione. W moim wypadku ciągle walczę z kontuzją lewej nogi.
Ogólnie na diecie nie raz się walczy ze sobą by nie ładować w siebie słodyczy nie zdrowych produktów w złe dni w momencie problemów czy po prostu w kryzysie. Polecam w tedy wyjść na rolki i po biegać I patrząc po walce którą przeszłam najważniejsza jest silna wola i nie wsparcie innych tylko samemu. Wsparcie innych jest nie raz potrzebne ale działać trzeba samemu.
Teraz czeka mnie sprawdzian wakacje w którym największym moim celem jest utrzymanie kondycji stałej wagi i zrobienie progresu ale wakacje są też po to by trochę wyluzować i mam taki zamiar :)
Sprawdzenie formy rano i ja jestem zadowolona z brzuszka swojego na wakacje a wiem że za rok będzie jeszcze lepszy. Obecna waga to 66 kg cel 62kg ale pierwszym celem było 65kg a do niego brakuje już albo aż kg :)
Życzę wszystkim miłych wakacji :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)














