W ciągu ostatnich dwóch miesięcy od września bardzo dużo się wydarzyło. Po zakończeniu wakacji zaczęła się szkoła.i nieoczekiwanie przypadkiem dostałam prace. Praca niekoniecznie moich marzeń, bo bycie za biurkiem to nie jest szczyt moich marzeń, ale na początek fajnie mieć prace w godzinach takich by pogodzić szkołę i posiadanie własnych pieniędzy w tym wieku już uważam za jak najbardziej konieczne tym bardziej że mieszkam na dwa domy :)
I tak przez początek szkoły i pracy mój tryb mocno się zmienił. Wrzesień był miesiącem odpoczynku od diety i zmniejszeniu intensywności treningu. Powiem tak służyło mi to i nie. Czułam się jak pączek i nie atrakcyjnie ale psychicznie troszkę odżyłam.Jedną z większych zmian był fakt zamieszkania na dwa domy. W weekend u mojego ukochanego chłopaka podkreślam razem z Dabo który obecnie bardzo zaakceptował to i mam wrażenie ze mieszkanie w bloku behawioralnie mu służy a w tygodniu mieszkamy z moimi rodzicami.Jak na razie już oboje z Dabiszonem zaakceptowaliśmy to i nawet stało się już nawykiem. W październiku postanowiłam zacząć redukować by zimą dopasowując się do warunków atmosferycznych zwiększyć kaloryczność i podkręcić robienia rzeźb.
W obecnym momencie działam na bardzo dużych obrotach. Ciężko jest mi pogodzić szkole, prace, treningi, życie prywatne i realizować nowy cel związany z Dabo. Bo w końcu trzeba rozruszać tego czarnucha na nowy sezon i starty.
Październik jest miesiącem ostatecznego redukowania i plan zejścia do 18 procent tkanki tłuszczowej, obecnie wynosi 20 procent więc nie jest to duży. Stan kaloryczny to 1500 kcal i 3 lub 4 treningi w tygodniu ewentualne zastąpienie go brakiem czasu bieganiem bo już 11 listopada wpadnie kolejne 10 km do licznika.
Mam nadzieje że nie będzie konieczności przedłużania redukcji, bo już 29 ruszamy do Poznania odpocząć i na wystawę z czarnym papiszonkiem .
Po tej redukcji zwiększam kaloryczność do 1800 kcal treningi zwiększam obciążenia no i forma na lato będzie kozacka :)
Jesienią co roku mam masę pomysłów. Mam kilka celów między innymi zadbać o siebie o swój wizerunek jak i zdrowie. Wszystko w życiu ustabilizować. Zrealizować kilka marzeń. A największym celem być w 100 procentach zorganizowana i zrealizować kilka projektów.:)
Jest to bardzo ciężki czas dla mnie i momentami są gorsze dni które nie łatwo przejść ale zaczynam znajdować sposób na siebie.
Na śniadanko omlet z białeczkiem z KFD ! Niedługo recenzja na blogu.
Co tygodniowe podrożę:)
Zakupy na redukcji :)
piątek, 21 października 2016
niedziela, 28 sierpnia 2016
Zmiany
Przychodzą takie dni że nie chce się trzymać diety iść na trening.. Są ...
Ja narzuciłam na siebie ostatnio mocny trening ale trochę wstrzymałam redukcje.
Ostatnie dni nie są dla mnie łatwe mój organizm buntuje się od wszystkiego a ja buntuje się przeciwko niemu i toczymy sobie taką bitwę. Mam ustawiony swój plan treningowy i redukcje dokładnie rozpisaną ale wszystko na razie idzie mi pod górkę waga leci sobie pomału w dół ale nie waga obecnie jest dla mnie ważna. Ogólnie całe wakacje przetrwałam czysto 3 kg schudłam swoje wybawiłam. Ale wciąż mi mało i zaczynam przestawać myśleć rozsądnie bo należy słuchać swojego ciała i organizmu, bo z czasem to wyjdzie i mój nacisk zaczyna wychodzić ...Obrazek wymarzonej sylwetki zasłaniać mi orbitki. Nie chciałam pisać tego posta bo zaraz pójdzie fala negatywnych komentarzy że się katuje lub inne..
Ale redukcja i robienie formy ma naprawdę wiele wyrzeczeń i po czasie zaczyna być nałogiem który jest tak samo trudno rzucić jak palenie. Podstawą budowania siebie i ciała nie tylko jest dieta i redukcja ale silny charakter i we mnie zaczyna coś pękać. Ostatnie dni sierpnia zostawiam takie jak są z wieloma myślami.
Od września zaczynam redukcje tak dopięta by na koniec jej być zadowolonym razem z treningami. A w weekendy resty. A od października miejmy nadzieje wielka zmiana w treningach i diecie
Moim głównym planem na wrzesień jest uspokoić swój organizm od buntu być z siebie dumnym i ze swoich sukcesów bo jak na razie nie jestem.
Dużo osób mnie pyta jakie plany mam dalej odnośnie swojej sylwetki na razie nie chce tego zdradzać może w październiku.
Ja narzuciłam na siebie ostatnio mocny trening ale trochę wstrzymałam redukcje.
Ostatnie dni nie są dla mnie łatwe mój organizm buntuje się od wszystkiego a ja buntuje się przeciwko niemu i toczymy sobie taką bitwę. Mam ustawiony swój plan treningowy i redukcje dokładnie rozpisaną ale wszystko na razie idzie mi pod górkę waga leci sobie pomału w dół ale nie waga obecnie jest dla mnie ważna. Ogólnie całe wakacje przetrwałam czysto 3 kg schudłam swoje wybawiłam. Ale wciąż mi mało i zaczynam przestawać myśleć rozsądnie bo należy słuchać swojego ciała i organizmu, bo z czasem to wyjdzie i mój nacisk zaczyna wychodzić ...Obrazek wymarzonej sylwetki zasłaniać mi orbitki. Nie chciałam pisać tego posta bo zaraz pójdzie fala negatywnych komentarzy że się katuje lub inne..
Ale redukcja i robienie formy ma naprawdę wiele wyrzeczeń i po czasie zaczyna być nałogiem który jest tak samo trudno rzucić jak palenie. Podstawą budowania siebie i ciała nie tylko jest dieta i redukcja ale silny charakter i we mnie zaczyna coś pękać. Ostatnie dni sierpnia zostawiam takie jak są z wieloma myślami.
Od września zaczynam redukcje tak dopięta by na koniec jej być zadowolonym razem z treningami. A w weekendy resty. A od października miejmy nadzieje wielka zmiana w treningach i diecie
Moim głównym planem na wrzesień jest uspokoić swój organizm od buntu być z siebie dumnym i ze swoich sukcesów bo jak na razie nie jestem.
Dużo osób mnie pyta jakie plany mam dalej odnośnie swojej sylwetki na razie nie chce tego zdradzać może w październiku.
środa, 20 lipca 2016
Cel spełniony ???
Tak cel spełniony. W ciągu tygodnia 1 kg poleciał, ale waga ta sama. Aleeeeee 1kg masy mięśniowej na plusie idealnieeee. Mamy kolejny tydzień a ja dalej na redukcji tkanka tłuszczowa spada,mięśnie rosną chyba znalazłam idealną dietę na ostatnie kilogramy.
Na obecny moment celem jest 2kg na minus plus 2kg masy mięśniowej a wtedy na spokojnie zwiększenie obciążenia na treningu trzymanie wagi. Do sierpnia redukuje mocno. Treningi zaplanowane posiłki także wszystko dopięte. Nic tylko spełniać kolejne marzenia i piąć się do góry.
Pierwsze efekty widać :)
Na obecny moment celem jest 2kg na minus plus 2kg masy mięśniowej a wtedy na spokojnie zwiększenie obciążenia na treningu trzymanie wagi. Do sierpnia redukuje mocno. Treningi zaplanowane posiłki także wszystko dopięte. Nic tylko spełniać kolejne marzenia i piąć się do góry.
Pierwsze efekty widać :)
niedziela, 10 lipca 2016
Redukcja 27.06-09.10.16
Gdy wybiła waga 66,6 kg pierwszym moim planem było trzymanie jej i po wakacjach ruszenie pełną parą, ale szybko ten plan mi się wybił z głowy chyba ambicja wygrała. Postanowiłam na 2 tygodnie zrobić redukcje a 10 lipce cheat day nie bez powodu ta data, ponieważ impreza urodzinowa babci i wiedziałam że będę musiała zjeść dużo kcal i niezdrowo. Dziś mija 2 tygodnie w sobotę zrobiłam pomiar i 2 kg 200 gram na minusie czyli cel spełniony waga 64,4 kg. Redukcja wiedziałam że będzie dla mnie bardzo trudna. Nie ukrywam zupełnie czysta miska nie była ale zawsze starałam się potem to spalić. Było momenty załamania, były momenty że mój chłopak miał mnie dosyć, też cię kocham hihi :* Były po drodze też problemy zdrowotne nagle przez 2 dni totalnie opadłam z sił ale nie uważam że to wina diety po prostu coś organizm się buntował ale dałam rade. Treningi były to głownie interwały brzuch, nogi, pośladki i raz w tygodniu ręce i plecy plus rozbiegania po 2 lub 3 km Mimo że łatwo nie było od poniedziałku ruszam jeszcze raz na tydzień tym razem z redukcja i plan 1 kg w dół. 16 lipca cheat day i potem już mam nadzieje ostatnia redukcja i wymarzona waga 62 kg a wtedy zaczynam wakacje sierpień należy do mnie. Aktywnie i trzymanie wagi a od września zaczynam poważnie rzeźbę :) Oby poszło wszystko zgodnie z planem :) Krzysiu kupie ci meliske do picia hehe:*
środa, 22 czerwca 2016
Bieg Europejski VS Bieg Świętojański
Biegam już od dawna więc postanowiłam w końcu postawić cel i zmierzyć się z kilometrami na zawodach. Początek biegania nie był kolorowy pokonanie 2 km ciągiem było niemożliwe w tej chwili pokonuje 10 km i jeszcze 1 km byłabym wstanie zrobić. To uczucia pokonywania samej siebie ach !!!
Zacznę od mojego debiutu na Biegu Europejskim. Na ten bieg szykowałam się porządnie były treningi była odpowiednia dieta. Była pierwsza w życiu treningowa dycha w upale. Bieg zaczynał się o 15. O 14 zaczynałam się już przygotowywać ostatnie uzupełnienie płynów i czekanie na start
To uczucia na starcie gdzie chce się podać mi jest słabo i mega się denerwowałam. W końcu debiut nie znałam trasy ( nigdy jej szybciej nie przebiegłam ). No i wystartowałam pierwsze 3 km bez problemu, co prawda pogoda nas nie rozpieszczała 30 stopni brak wiatru. ja niestety pod względem ubrania nie byłam gotowa., Biegłam w czarnych długich spodniach i bluzie... W bluzie ponieważ nie miałam opaski na telefon i albo biec bez muzyki a bieg bez muzyki byłby straszny albo bieg w bluzie i zgrzanie się. No i stanęło na opcji drugiej. Na 4 km zaczynał mnie łapać kryzys było mi ciepło chciało mi się pić ale z treningów wiedziałam ze muszę to przeżyć i biec dalej.Tym bardziej że nie 5 km czekała woda. Co prawda był trochę nie wypał bo 1,5l dostać w rękę niezbyt wygodnie było.
Ostatnie 5 km biegło się świętojańska i bulwarem był to dla mnie fajny kawałek był doping na 8 km czekała rodzinna która przybiła piątkę co dało mi niezłego kopa do dalszego biegu. Do końca cisnęłam na super tempie i z ostatnich 5 km byłam mega dumna i biegnąc wiedziałam że na kolejny bieg pierwsze 5 km mają być takie same jak ostanie. No i to uczucie gdy wbiegasz na metę mokra jak szczur przy tym ubraniu i pogodzie. Tam czeka na ciebie na samej mecie twoja Fit połówka Madziasta z którą razem ostro ciśniemy i jest z ciebie dumna !! Dziękuje Madziasta że byłaś! Kolejny bieg w listopadzie biegniesz ze mną !!! Kawałek dalej czeka na ciebie medal zasłużony i dostajesz sms z czasem 1 h 5 min aż łezka mi poleciała :) I ten moment gdzie przytula cię chłopak i mówi że jest dumny czego chcieć więcej !!! A na koniec jak najszybciej chcesz iść zjeść mase niezdrowych rzeczy hahahha u mnie to był zestaw BIgMac upragniony od roku.
I tak wyglądał ten bieg :) PO nim wiedziałam że na pewno biegnę w następnym !
Zacznę od mojego debiutu na Biegu Europejskim. Na ten bieg szykowałam się porządnie były treningi była odpowiednia dieta. Była pierwsza w życiu treningowa dycha w upale. Bieg zaczynał się o 15. O 14 zaczynałam się już przygotowywać ostatnie uzupełnienie płynów i czekanie na start
To uczucia na starcie gdzie chce się podać mi jest słabo i mega się denerwowałam. W końcu debiut nie znałam trasy ( nigdy jej szybciej nie przebiegłam ). No i wystartowałam pierwsze 3 km bez problemu, co prawda pogoda nas nie rozpieszczała 30 stopni brak wiatru. ja niestety pod względem ubrania nie byłam gotowa., Biegłam w czarnych długich spodniach i bluzie... W bluzie ponieważ nie miałam opaski na telefon i albo biec bez muzyki a bieg bez muzyki byłby straszny albo bieg w bluzie i zgrzanie się. No i stanęło na opcji drugiej. Na 4 km zaczynał mnie łapać kryzys było mi ciepło chciało mi się pić ale z treningów wiedziałam ze muszę to przeżyć i biec dalej.Tym bardziej że nie 5 km czekała woda. Co prawda był trochę nie wypał bo 1,5l dostać w rękę niezbyt wygodnie było.
Ostatnie 5 km biegło się świętojańska i bulwarem był to dla mnie fajny kawałek był doping na 8 km czekała rodzinna która przybiła piątkę co dało mi niezłego kopa do dalszego biegu. Do końca cisnęłam na super tempie i z ostatnich 5 km byłam mega dumna i biegnąc wiedziałam że na kolejny bieg pierwsze 5 km mają być takie same jak ostanie. No i to uczucie gdy wbiegasz na metę mokra jak szczur przy tym ubraniu i pogodzie. Tam czeka na ciebie na samej mecie twoja Fit połówka Madziasta z którą razem ostro ciśniemy i jest z ciebie dumna !! Dziękuje Madziasta że byłaś! Kolejny bieg w listopadzie biegniesz ze mną !!! Kawałek dalej czeka na ciebie medal zasłużony i dostajesz sms z czasem 1 h 5 min aż łezka mi poleciała :) I ten moment gdzie przytula cię chłopak i mówi że jest dumny czego chcieć więcej !!! A na koniec jak najszybciej chcesz iść zjeść mase niezdrowych rzeczy hahahha u mnie to był zestaw BIgMac upragniony od roku.
I tak wyglądał ten bieg :) PO nim wiedziałam że na pewno biegnę w następnym !
No i pora na bieg świętojański. Niestety ten bieg do ostatniej chwili był pod znakiem zapytania.
Na miesiąc przed doznałam kontuzji naciągnęłam ścięgno i przejście 1 km sprawiało mi problem.
Oszczędzałam nogę jak mogłam. Zdecydowałam się wogle nie biegać. No i na 3 dni przed chodzenie nie sprawiało mi bólu więc zdecydowałam się że pobiegnę. W dniu biegu pogoda była masakrą wiatr,deszcz. Organizatorzy do końca nie wiedzieli czy bieg się odbędzie. O 22 byłam już na Gdyni, patrząc na drogi kałuże moje obawy wzrosły ogromnie. Na 1 h przed postanowiłam się dobrze rozgrzać w związku z tym ze zero treningów było przed. Była to pozna godzina postanowiłam się wspomóc coffeiną w tabletkach. Normalnie o 21 godzinie śpię:) Rozgrzana stanęłam na starcie obawy wzrastały. Pierwsze 2 km były trudne było dość ciasno kałuże sporo wpadaliśmy na siebie by je omijać ale mimo to buty były już mokre. Śliskie zakręty. łatwo nie było.Od 3 km do 6 km biegło mi się bardzo dobrze dobre tempo noga nie dokuczała podbiegi zaliczone z wiatrem wręcz idealnie i pojawiła się myśl o życiówce. Ale niestety po w biegu na świętojańska kontuzja zaczynała się odzywać zaczęłam się podawać walczyłam ze sobą.. Ale zaczęłam analizować ile już za mną po co to robię !! Wiedziałam tez że brak treningów zrobiło swoje! Na bulwarze byłam już na skraju sił. Ale dobiegłam na mecie czekał mój chłopak który pomógł mi dojść po medal. Duma była ogromna że nie podałam się. Dojście na przystanek było trudne łapały mnie skurcze i do tego czekanie na autobus nocny 1 h. Gdynia się nie popisała.Po wejściu do domu ciepła kąpiel i sen. I tak bieg ukończony z czasem 1h 8 min.
Kolejny bieg już we wrześniu w głowie plan przygotowawczy mam zobaczymy co z tego wyjdzie.
niedziela, 12 czerwca 2016
Czarne strony diety
Post do którego długo się zbierałam z obawą o masę negatywnych komentarzy, ale postanowiłam jednak go napisać. Zakładając tego bloga chciałam by był on jak najbardziej prawdziwy a nie sztucznie przesłodzony.
Jedzenie :
W kwestii robienia jedzenia na diecie nie ukrywam przygotowaniem 3 posiłków na kolejny dzień zajmuje mi około 1h i trzeba się z tym liczyć jeśli nie stosujemy tak zwanego gotowych posiłków.
Gdy wychodzimy ze znajomymi i jest godzina naszego jedzenia jesteśmy zmuszeni wyjąć swoje pudełko i jeść a wszyscy paczają się albo jedziemy do domu bo nie mamy swojego jedzonka albo idziemy do sklepu i sięgamy po niby zdrowe produkty które może są zdrowe ale wykraczają poza nasz bilans kaloryczny a co za tym idzie nie trzymamy się wymierzonego planu
Silna wola: idą wakacje czas gofrów,lodów,chipsów plażowania a co za tym idzie mnóstwo pokus. Mówi się że wakacje najlepszy moment na dietę! Nie prawda!!! To że jest dużo owoców i warzyw nie pomoże w silnej woli bo truskawka nie zastąpi nam Big Milka ! Idąc na plaże mijamy masę niezdrowych budek a zdrowych zero !!! I w tym momencie nie radze zaczynać diety bo osoba która nie wyrobiła sobie silnej woli nie wytrzyma. Bo nawet ja mijam te budki i jęczę sobie pod nosem zjedz gofra nic się nie stanie... ale mijam to i zapominam o tym bo wiem czego chce płaskiego brzucha i wymarzonej wagi.
Jedzenie w pudełkach zajmuje nam dużo miejsca w torebce więc zapomnijmy o ładnej zgrabnej torbie sportowa torba prawie codziennie gwarantowana i stanie się nawykiem, bo jeszcze strój na siłownie plus dwie albo jedna butelka dużej wody. Po czasie idzie się przyzwyczaić:)
Alkohol:
Wychodząc na potencjalne piwo ze znajomymi wychodzimy z butelką wody. Jeśli chodzi o mnie nie mam z tym problemu i dobrze się z tym czuje. Nie raz słyszałam na początku a co ty w ciąży jesteś ?:) Nie ciągnie mnie raczej do piwa. Raz w miesiącu pozwalam sobie wypić i mi to wystarcza. Dużo osób sobie mówi oo Polska gra mecz jak wypije nic się nie stanie,, to dlaczego nie możesz oglądać meczu i wypić np wodę z owocami? I nie tracisz tego co zrobiłaś/eś przez cały tydzień pustymi kaloriami. Nie raz korci ale warto powiedzieć sobie stanowczo nie i wejdzie nam to w nawyk.
Treningi:
Poświęcamy nie raz wyjście ze znajomymi czy spotkanie z rodziną na trening przykre ale jest to prawdziwe.
Z mojej strony nie raz mnie to boli, ale jeśli postawiłam sobie cel i chce do niego dojść muszę ciężko pracować. Staram się znaleźć raz w tygodniu czas właśnie na rodzinę i znajomych.
Czas:
Czasu praktycznie nie ma :) Od rana do wieczora działa się na pełnych obrotach. Wstaje się dajmy o 6 a o 21 dosłownie się pada spać. Mój pokój nie raz wygląda cały tydzień jak stodoła i dopiero w weekend znajdę chwile czasu by go ogarnąć. Prze zawodami biegowymi o braku czasu już nie wspominam:)
Zdrowie
Wymaga stałej kontroli lekarskiej gdy tylko zauważymy że coś się dzieje lepiej pójść i to sprawdzić.
Mi strasznie wypadają włosy obecnie wyniki wyszły mi trochę obniżone i ładuje się suplementami omega 6 i witamin komplet. Oprócz tego narażanie na kontuzje istnieje i jest nieuniknione. W moim wypadku ciągle walczę z kontuzją lewej nogi.
Ogólnie na diecie nie raz się walczy ze sobą by nie ładować w siebie słodyczy nie zdrowych produktów w złe dni w momencie problemów czy po prostu w kryzysie. Polecam w tedy wyjść na rolki i po biegać I patrząc po walce którą przeszłam najważniejsza jest silna wola i nie wsparcie innych tylko samemu. Wsparcie innych jest nie raz potrzebne ale działać trzeba samemu.
Teraz czeka mnie sprawdzian wakacje w którym największym moim celem jest utrzymanie kondycji stałej wagi i zrobienie progresu ale wakacje są też po to by trochę wyluzować i mam taki zamiar :)
Sprawdzenie formy rano i ja jestem zadowolona z brzuszka swojego na wakacje a wiem że za rok będzie jeszcze lepszy. Obecna waga to 66 kg cel 62kg ale pierwszym celem było 65kg a do niego brakuje już albo aż kg :)
Życzę wszystkim miłych wakacji :)
Jedzenie :
W kwestii robienia jedzenia na diecie nie ukrywam przygotowaniem 3 posiłków na kolejny dzień zajmuje mi około 1h i trzeba się z tym liczyć jeśli nie stosujemy tak zwanego gotowych posiłków.
Gdy wychodzimy ze znajomymi i jest godzina naszego jedzenia jesteśmy zmuszeni wyjąć swoje pudełko i jeść a wszyscy paczają się albo jedziemy do domu bo nie mamy swojego jedzonka albo idziemy do sklepu i sięgamy po niby zdrowe produkty które może są zdrowe ale wykraczają poza nasz bilans kaloryczny a co za tym idzie nie trzymamy się wymierzonego planu
Silna wola: idą wakacje czas gofrów,lodów,chipsów plażowania a co za tym idzie mnóstwo pokus. Mówi się że wakacje najlepszy moment na dietę! Nie prawda!!! To że jest dużo owoców i warzyw nie pomoże w silnej woli bo truskawka nie zastąpi nam Big Milka ! Idąc na plaże mijamy masę niezdrowych budek a zdrowych zero !!! I w tym momencie nie radze zaczynać diety bo osoba która nie wyrobiła sobie silnej woli nie wytrzyma. Bo nawet ja mijam te budki i jęczę sobie pod nosem zjedz gofra nic się nie stanie... ale mijam to i zapominam o tym bo wiem czego chce płaskiego brzucha i wymarzonej wagi.
Jedzenie w pudełkach zajmuje nam dużo miejsca w torebce więc zapomnijmy o ładnej zgrabnej torbie sportowa torba prawie codziennie gwarantowana i stanie się nawykiem, bo jeszcze strój na siłownie plus dwie albo jedna butelka dużej wody. Po czasie idzie się przyzwyczaić:)
Alkohol:
Wychodząc na potencjalne piwo ze znajomymi wychodzimy z butelką wody. Jeśli chodzi o mnie nie mam z tym problemu i dobrze się z tym czuje. Nie raz słyszałam na początku a co ty w ciąży jesteś ?:) Nie ciągnie mnie raczej do piwa. Raz w miesiącu pozwalam sobie wypić i mi to wystarcza. Dużo osób sobie mówi oo Polska gra mecz jak wypije nic się nie stanie,, to dlaczego nie możesz oglądać meczu i wypić np wodę z owocami? I nie tracisz tego co zrobiłaś/eś przez cały tydzień pustymi kaloriami. Nie raz korci ale warto powiedzieć sobie stanowczo nie i wejdzie nam to w nawyk.
Treningi:
Poświęcamy nie raz wyjście ze znajomymi czy spotkanie z rodziną na trening przykre ale jest to prawdziwe.
Z mojej strony nie raz mnie to boli, ale jeśli postawiłam sobie cel i chce do niego dojść muszę ciężko pracować. Staram się znaleźć raz w tygodniu czas właśnie na rodzinę i znajomych.
Czas:
Czasu praktycznie nie ma :) Od rana do wieczora działa się na pełnych obrotach. Wstaje się dajmy o 6 a o 21 dosłownie się pada spać. Mój pokój nie raz wygląda cały tydzień jak stodoła i dopiero w weekend znajdę chwile czasu by go ogarnąć. Prze zawodami biegowymi o braku czasu już nie wspominam:)
Zdrowie
Wymaga stałej kontroli lekarskiej gdy tylko zauważymy że coś się dzieje lepiej pójść i to sprawdzić.
Mi strasznie wypadają włosy obecnie wyniki wyszły mi trochę obniżone i ładuje się suplementami omega 6 i witamin komplet. Oprócz tego narażanie na kontuzje istnieje i jest nieuniknione. W moim wypadku ciągle walczę z kontuzją lewej nogi.
Ogólnie na diecie nie raz się walczy ze sobą by nie ładować w siebie słodyczy nie zdrowych produktów w złe dni w momencie problemów czy po prostu w kryzysie. Polecam w tedy wyjść na rolki i po biegać I patrząc po walce którą przeszłam najważniejsza jest silna wola i nie wsparcie innych tylko samemu. Wsparcie innych jest nie raz potrzebne ale działać trzeba samemu.
Teraz czeka mnie sprawdzian wakacje w którym największym moim celem jest utrzymanie kondycji stałej wagi i zrobienie progresu ale wakacje są też po to by trochę wyluzować i mam taki zamiar :)
Sprawdzenie formy rano i ja jestem zadowolona z brzuszka swojego na wakacje a wiem że za rok będzie jeszcze lepszy. Obecna waga to 66 kg cel 62kg ale pierwszym celem było 65kg a do niego brakuje już albo aż kg :)
Życzę wszystkim miłych wakacji :)
piątek, 3 czerwca 2016
Cele
Dawno nic nie było na blogu, ale czasu dosłownie brak:)
Tydzień temu wróciłam ze wspaniałego wyjazdu ze swoim chłopakiem do Naćmierza.Wspaniałe miejsce na wsi oddalone 20 km od Słupska niedaleko Jarosławca. Był to wyczekiwany wyjazd baardzoooo taki totalny relax. Codziennie robiliśmy po 12 km. Zero diety, pod koniec czułam się jak beczka :)
Ten wyjazd miał mi dać kopa do dalszego działania, i tak się stało. Wróciłam z nową energią i nowym pomysłem na czerwiec.
Czerwiec będzie miesiącem krótkich treningów ale interwałowych oprócz tego cardio ( rolki,bieganie,pływanie). W tym miesiącu także zmieniam godzinę treningów by nie marnować ładnej pogody. Treningi interwałowe rano a cardio po południu. W kwestii diety, jest bez zmian oprócz tego że dużo więcej bazuje na owocach warzywach dużo mięsa a prawie zero węgli, zero cukrów i zwiększenie ilości wody do 3l
Ten system mi bardzo odpowiada czuje się po nim bardzo dobrze.
Dodatkowo nowe suplementy z KFD
- Omega 3+
- Witaminpak
W tym miesiącu głównym moim celem jest nie zjeść nic słodkiego nic niezdrowego !!
A najważniejsze do lipca schudnąć 2 kg
Przede mną 17.06 kolejny bieg o poprzednim nicnie napisałąm bo mam plan opisać dwa w jednym poście.
Jeśli pogoda dopisze mam plan pobić życiówkę, ale nigdy nie rób nic poza swoimi siłami.
Cele postawione, energia jest,plan jest, pogoda co raz lepsza nic tylko działać !!
Tydzień temu wróciłam ze wspaniałego wyjazdu ze swoim chłopakiem do Naćmierza.Wspaniałe miejsce na wsi oddalone 20 km od Słupska niedaleko Jarosławca. Był to wyczekiwany wyjazd baardzoooo taki totalny relax. Codziennie robiliśmy po 12 km. Zero diety, pod koniec czułam się jak beczka :)
Ten wyjazd miał mi dać kopa do dalszego działania, i tak się stało. Wróciłam z nową energią i nowym pomysłem na czerwiec.
Czerwiec będzie miesiącem krótkich treningów ale interwałowych oprócz tego cardio ( rolki,bieganie,pływanie). W tym miesiącu także zmieniam godzinę treningów by nie marnować ładnej pogody. Treningi interwałowe rano a cardio po południu. W kwestii diety, jest bez zmian oprócz tego że dużo więcej bazuje na owocach warzywach dużo mięsa a prawie zero węgli, zero cukrów i zwiększenie ilości wody do 3l
Ten system mi bardzo odpowiada czuje się po nim bardzo dobrze.
Dodatkowo nowe suplementy z KFD
- Omega 3+
- Witaminpak
W tym miesiącu głównym moim celem jest nie zjeść nic słodkiego nic niezdrowego !!
A najważniejsze do lipca schudnąć 2 kg
Przede mną 17.06 kolejny bieg o poprzednim nicnie napisałąm bo mam plan opisać dwa w jednym poście.
Jeśli pogoda dopisze mam plan pobić życiówkę, ale nigdy nie rób nic poza swoimi siłami.
Cele postawione, energia jest,plan jest, pogoda co raz lepsza nic tylko działać !!
sobota, 16 kwietnia 2016
Redukcja
Dużo osób mnie pyta jaką dietę stosuje? Jak to zrobiłam że tyle schudłam?
Zaczęło się od tego że zaczęłam jeść zdrowo małe porcje i to był strzał w 10 jeśli chodzi o dietę na początek. Nie trzymałam się sztywno określonej diety bo kolejny raz po 2 tyg bym się podała. Nazywam to tak zwanymi drogimi dietami. Wielki spis produktów o sumie około 300 zł na tydzień.. masakraaa. Redukcje stosuje od około 3 miesięcy. Trzeba pamiętać że redukcja to nie jest jakaś dieta Redukcja to obniżenie kcal w diecie tak zwany deficyt. Polega na obliczeniu ile nasz organizm potrzebuje kcal a następnie odjecie. W tym momencie powinnam jeść 1300 kcal ale nie ukrywam nie raz nie jestem wstanie dobić do tej sumy ale staram się zawsze jakoś dobić by te 1300 było.
Obecnie nie rozstaje się z 3 pojemnikami które zawsze jak nie ma mnie w domu od rana do wieczora są ze mną.
W pierwszym pojemniku jest II Śniadanie które składa się z omleta lub jogurtu albo jakaś sałatka i 2 wafle ryżowe
Zaczęło się od tego że zaczęłam jeść zdrowo małe porcje i to był strzał w 10 jeśli chodzi o dietę na początek. Nie trzymałam się sztywno określonej diety bo kolejny raz po 2 tyg bym się podała. Nazywam to tak zwanymi drogimi dietami. Wielki spis produktów o sumie około 300 zł na tydzień.. masakraaa. Redukcje stosuje od około 3 miesięcy. Trzeba pamiętać że redukcja to nie jest jakaś dieta Redukcja to obniżenie kcal w diecie tak zwany deficyt. Polega na obliczeniu ile nasz organizm potrzebuje kcal a następnie odjecie. W tym momencie powinnam jeść 1300 kcal ale nie ukrywam nie raz nie jestem wstanie dobić do tej sumy ale staram się zawsze jakoś dobić by te 1300 było.
Obecnie nie rozstaje się z 3 pojemnikami które zawsze jak nie ma mnie w domu od rana do wieczora są ze mną.
W pierwszym pojemniku jest II Śniadanie które składa się z omleta lub jogurtu albo jakaś sałatka i 2 wafle ryżowe
Drugi pojemnik to obiad a w nim zawsze pierśi albo sznycel z indyka albo cukinia faszerowana
Trzeci pojemnik to tak zwana przekąska jakieś orzechy kostka gorzkiej czekolady
To są rzeczy które jadam w tygodniu poza domem. w obecnym momencie nie kupuje gotowego jedzenia Fit bo zależy mi na tym by to naprawde było to co chce zjeść.
Śniadanie I jadam w domku i najczęściej jest to jajecznica na oleju kokosowym albo 3 wafle ryżowe z czymś np serek albo avocado
Kolacje wyglądają prawie identycznie jak śniadania
Oprócz tego są dni tak zwane ulgi i u mnie są to wyjazdy gdzie potrzebuje dużo siły energii i nie raz pozwolę sobie więcej i raz w miesiącu mogę cały dzień zjeść co chcę.
Jest to genialna metoda jak już naprawdę nie mamy siły bo redukcja nie jest łatwa to to daje mega kopa.
Z dodatków nie raz stosuje przed treningówkę ale jest to rzadko gdy naprawdę chce zrobić mocny trening lub gdy kompletnie nie mam energii plus odżywka białkowa.
Oprócz tego z takich ważnych rzeczy to :
- gotuje na parze nie używam oleju
-nie jem chleba i ziemniaków
- węglowodany bardzo są ograniczone
-w dniu treningu uzupełniam białko odżywką białkową
-woda 3 l moim przyjacielem
Tak wygląda obecnie dieta którą stosuje i z efektów jestem bardzo zadowolona co właśnie pokazuje pomiar poniżej :
Na początku prowadziłam też dziennik dokładnie co jem, obecnie tego nie robię bo dzięki tamtym zapiską ułożyłam idealną dietę dla siebie. Zmieniłam sposób obecnych notatek sa to tak zwane zasady na obecny tydzień składający się z :
-dieta(co poprawić co zwiększyć )
-treningi (moje priorytety czyli część ciała która danego tygodnia jest dla mnie najważniejsza)
-cele( zapisuje co oczekuje w danym tygodniu od siebie)
Myślę że naprawdę warto zostało 3 miesiące do wakacji a to sporo czasu by poprawić swoje ciało i by nie było wstydu :)
Wakacje rok temu i na 3 miesiące przed wakacjami myślę że warto :)
Kolejny Post będzie o treningach :)
poniedziałek, 28 marca 2016
Akceptacja własnego ciała
Skąd pomysł na taki wpis ? Dużo osób po tym jak schudłam pyta mnie czy została mi skóra czy akceptuje swoje ciało? I tu nasuwa się pytanie co nazywamy akceptacją swojego ciała? To czy dobrze czujemy się w ubraniu ? Czy to czy dobrze czujemy się nago patrząc na siebie.? Czy to czy czujemy się dobrze w bikini?
Ja akceptacje siebie dziele na właśnie te 3 podpunkty. I jeśli chodzi o mnie to osobiście nawet jak schudłam za akceptowanie nowego ciała swojego które cholernie zniszczyłam tymi 115kilogramami zajęło mi trochę czasu. Bo taka waga wiąże się z konsekwencjami jak rozstępy cellulit czy też skóra która mimo że nadmiar jej zmniejsza się to zawsze jeszcze trochę jej zostaje. Ja w obecnym momencie dobrze czuje się w ubraniu za akceptowałam siebie na nowo i nie mam już schizy że np widzę znajomych i np idę swoją lepszą stroną czyli nie tyłem bo zawsze miałam kompleks swojego jak to nazywałam "nad tyłka". W tej chwili lubię iść iść na zakupy i kupować bluzki S czy M i nawet mam problem bo zawsze to co mi się podoba to jest mój rozmiar:)
W kwestii patrzenia na siebie nago i tu nie mogę powiedzieć że akceptuje siebie w całości każdy ma swoje wady większe i mniejsze. Ale postawiłam sobie cel do którego dążę i patrząc na siebie z dnia na dzień zaczynam nawet lubić swoje wady ! Do lata zostało jakieś 80 dni jest to sporo czasu by przygotować swoje ciało do sezonu plażowego i czucia się jak najlepiej wśród innych !!
Jeśli nie za akceptujesz siebie sama to nie za akceptuje cie ktoś inny ! brak pewności siebie widać. Ja jako osoba która nie akceptowała swojego ciała teraz wiem że kosztuje to ogrom pracy. Nie raz miałam załamania doły poddawałam się ale dzięki najbliższej mi osobie która jest mój chłopak i wspiera mnie w tym co robię na drugi dzień wstawałam z podwójną siłą i o 9 byłam na siłowni z energia na 100 % i dawałam z siebie więcej niż zwykle! Najważniejsze mięć przy sobie osoby które cie zmotywują i pomogą i tych osoób należy się trzymać inne osoby też takie znam i są mi bardzo bliskie potrafią mi robić pod górkę ale trzeba być na tyle silnym by z tym wygrać,
Jeśli nie akceptujesz siebie to zrób coś z tym !!! A nie siedź i nie patrz na siebie i nie mów jakie masz wady !!! Siedząc nic nie zmienisz a pracą ciężka zdobędziesz świat!Ja też się nie raz podawałam i mówiłam sobie to nie ma sensu nie raz płakałam z przemęczenia dołków ale zaraz zbierałam się i przypominałam sobie po co to robię i dla kogo ? Dla siebie samej !
Wsparcia drugiej osoby bardzo ważnej w życiu jest najważniejsze ! Jeszcze raz dziękuje kochanie :)
Miejsce pozbywania się wad :)
Druga osoba Moja przyjaciółka z która trenuje nie raz na siłowni tworzymy razem sobie plany treningowe i wspieramy się gdy jedna nie ma już siły druga ją motywuje. Tobie też dziękuje malutka :)
Niedługo pojawi się wpis o obecnej diecie i treningach :)
Ja akceptacje siebie dziele na właśnie te 3 podpunkty. I jeśli chodzi o mnie to osobiście nawet jak schudłam za akceptowanie nowego ciała swojego które cholernie zniszczyłam tymi 115kilogramami zajęło mi trochę czasu. Bo taka waga wiąże się z konsekwencjami jak rozstępy cellulit czy też skóra która mimo że nadmiar jej zmniejsza się to zawsze jeszcze trochę jej zostaje. Ja w obecnym momencie dobrze czuje się w ubraniu za akceptowałam siebie na nowo i nie mam już schizy że np widzę znajomych i np idę swoją lepszą stroną czyli nie tyłem bo zawsze miałam kompleks swojego jak to nazywałam "nad tyłka". W tej chwili lubię iść iść na zakupy i kupować bluzki S czy M i nawet mam problem bo zawsze to co mi się podoba to jest mój rozmiar:)
W kwestii patrzenia na siebie nago i tu nie mogę powiedzieć że akceptuje siebie w całości każdy ma swoje wady większe i mniejsze. Ale postawiłam sobie cel do którego dążę i patrząc na siebie z dnia na dzień zaczynam nawet lubić swoje wady ! Do lata zostało jakieś 80 dni jest to sporo czasu by przygotować swoje ciało do sezonu plażowego i czucia się jak najlepiej wśród innych !!
Jeśli nie za akceptujesz siebie sama to nie za akceptuje cie ktoś inny ! brak pewności siebie widać. Ja jako osoba która nie akceptowała swojego ciała teraz wiem że kosztuje to ogrom pracy. Nie raz miałam załamania doły poddawałam się ale dzięki najbliższej mi osobie która jest mój chłopak i wspiera mnie w tym co robię na drugi dzień wstawałam z podwójną siłą i o 9 byłam na siłowni z energia na 100 % i dawałam z siebie więcej niż zwykle! Najważniejsze mięć przy sobie osoby które cie zmotywują i pomogą i tych osoób należy się trzymać inne osoby też takie znam i są mi bardzo bliskie potrafią mi robić pod górkę ale trzeba być na tyle silnym by z tym wygrać,
Jeśli nie akceptujesz siebie to zrób coś z tym !!! A nie siedź i nie patrz na siebie i nie mów jakie masz wady !!! Siedząc nic nie zmienisz a pracą ciężka zdobędziesz świat!Ja też się nie raz podawałam i mówiłam sobie to nie ma sensu nie raz płakałam z przemęczenia dołków ale zaraz zbierałam się i przypominałam sobie po co to robię i dla kogo ? Dla siebie samej !
Miejsce pozbywania się wad :)
Druga osoba Moja przyjaciółka z która trenuje nie raz na siłowni tworzymy razem sobie plany treningowe i wspieramy się gdy jedna nie ma już siły druga ją motywuje. Tobie też dziękuje malutka :)
Niedługo pojawi się wpis o obecnej diecie i treningach :)
niedziela, 20 marca 2016
Początek krótka historia
Długo myślałam nad tym czy założyć tego bloga, ale zw względu na posty na fb które wstawiam o motywacji a związku z nimi dużo wiadomości na priv ( jak to zrobiłaś?, jaką diete stosujesz?) i wiele innych.
Postanowiłam wstawiać tu posty jak to wszystko wygląda u mnie. Być może komuś to pomoże i też zmienni swoje życie.
Zaczęło się wszystko tak na poważnie od wakacji. Szybciej stosowałam dietę ale schudłam 20 kg i podałam się. Dlaczego zachciałam zmienić siebie swoje ciało a jak się później okazało i swój charakter ?
Startowałam od wagi 115kg kryzys totalny... Zaczęłam się z tym źle czuć. Zawsze na zawodach wystawach między znajomymi czułam się gruba i brzydka co blokowało moją pewność siebie. Postanowiłam coś zmienić 3 msc dieta tylko i tam "bieganie" dlaczego w cudzysłowiu ? Dlatego że teraz uważam po czasie ze to był szybki spacerek a nie bieg ... 1km w 20 min .... Ale 20 kg poleciało. Wtedy wakacje się zaczęły i wiadomo jadło się piło co najlepsze ale o dziwo przytyłam tylko 5kg. I tak od września na poważnie zaczęłam rozwijać swoją wiedze o dietach ćwiczeniach.
Start 100kg.
Pierwszy etap minus 15 kg
- dieta polegała na tym że wykluczyłam większość niezdrowych rzeczy. Jadłam 3 posiłki dziennie.
i tu u mnie pojawił się błąd ale stres i inne problemy spowodowały ze potrafiłam jeść 300kcal dziennie!!!!!!!
-ćwiczenia zaczęłam ćwiczyć codziennie 1.5h trening z Natalią Gacką na całe ciało. Polecam na początek zbudowania kondycji !
W trakcie tego etapu wciąż pogłębiałam swoją wiedze przez inne blogi kanały na YT stronki na FB.
I moment gdy waga stała i stała. Postanowiłam coś zmienić i wybrałam się na siłownie na darmowe wejście. \i tak oto kupiłam karnet na rok i waga znów zaczęła lecieć w dół i tak przez msc bez większego planu cwiczyłam i zdrowo jadłam ogólnie poznawałam nowości.\
Start 85kg
Drugi etap minus 10kg plus 1kg masy mięśniowej.
-dieta i tu zaczęłam naprawde się na tym skupiać. Bo trening to duży dodatek, dieta to nasz fundament!
zaczęłam jeść 1000kcal około. i stosować posiłki w pudełkach. Czyli drugie sniadanie plus obiad zabieram do szkoły ponieważ za późno wracam by potem w domu jeść obiad. Przykładowy obiad (fasolka szparagowa, 2 sznycle z indyka makaron brązowy.
Treningi był to czas ferii i bywałam na siłowni prawie codziennie. I zaczełam robić lekko planowane treningi.
Start 75kg minus 5kg plus 1kg masy mięśniowej w (2 tygodnie)
Trzeci Etap
-dieta i tu dalej 1000kcal Ale!
-gotowanie tylko na parze
-stałe pory posiłku w miare możliwości
- Treningi zaplanowane według planu razem z regeneracją !
Obecny etap od 21 marca
Start 70.7kg
Czwarty etap !
-Dieta małe zmiany dalej 1000kcal
-gotowanie tylko na parze
-stałe pory
- 3 posiłki dziennie zwykłe !
- 2 posiłki białkowe
-treningi ZMIANA
Plan na siłowni ten sam.
plus wstawanie o 5 rano i bieganie 5 km.
regularna pora spania o 23 !!
Na razie tak to wygląda i wyglądało. Z obecnego etapu bedę właśnie wstawiać notki.
Mój cel to 62kg! i 3 kg masy mięśniowej !
Postanowiłam wstawiać tu posty jak to wszystko wygląda u mnie. Być może komuś to pomoże i też zmienni swoje życie.
Zaczęło się wszystko tak na poważnie od wakacji. Szybciej stosowałam dietę ale schudłam 20 kg i podałam się. Dlaczego zachciałam zmienić siebie swoje ciało a jak się później okazało i swój charakter ?
Startowałam od wagi 115kg kryzys totalny... Zaczęłam się z tym źle czuć. Zawsze na zawodach wystawach między znajomymi czułam się gruba i brzydka co blokowało moją pewność siebie. Postanowiłam coś zmienić 3 msc dieta tylko i tam "bieganie" dlaczego w cudzysłowiu ? Dlatego że teraz uważam po czasie ze to był szybki spacerek a nie bieg ... 1km w 20 min .... Ale 20 kg poleciało. Wtedy wakacje się zaczęły i wiadomo jadło się piło co najlepsze ale o dziwo przytyłam tylko 5kg. I tak od września na poważnie zaczęłam rozwijać swoją wiedze o dietach ćwiczeniach.
Start 100kg.
Pierwszy etap minus 15 kg
- dieta polegała na tym że wykluczyłam większość niezdrowych rzeczy. Jadłam 3 posiłki dziennie.
i tu u mnie pojawił się błąd ale stres i inne problemy spowodowały ze potrafiłam jeść 300kcal dziennie!!!!!!!
-ćwiczenia zaczęłam ćwiczyć codziennie 1.5h trening z Natalią Gacką na całe ciało. Polecam na początek zbudowania kondycji !
W trakcie tego etapu wciąż pogłębiałam swoją wiedze przez inne blogi kanały na YT stronki na FB.
I moment gdy waga stała i stała. Postanowiłam coś zmienić i wybrałam się na siłownie na darmowe wejście. \i tak oto kupiłam karnet na rok i waga znów zaczęła lecieć w dół i tak przez msc bez większego planu cwiczyłam i zdrowo jadłam ogólnie poznawałam nowości.\
Start 85kg
Drugi etap minus 10kg plus 1kg masy mięśniowej.
-dieta i tu zaczęłam naprawde się na tym skupiać. Bo trening to duży dodatek, dieta to nasz fundament!
zaczęłam jeść 1000kcal około. i stosować posiłki w pudełkach. Czyli drugie sniadanie plus obiad zabieram do szkoły ponieważ za późno wracam by potem w domu jeść obiad. Przykładowy obiad (fasolka szparagowa, 2 sznycle z indyka makaron brązowy.
Treningi był to czas ferii i bywałam na siłowni prawie codziennie. I zaczełam robić lekko planowane treningi.
Start 75kg minus 5kg plus 1kg masy mięśniowej w (2 tygodnie)
Trzeci Etap
-dieta i tu dalej 1000kcal Ale!
-gotowanie tylko na parze
-stałe pory posiłku w miare możliwości
- Treningi zaplanowane według planu razem z regeneracją !
Obecny etap od 21 marca
Start 70.7kg
Czwarty etap !
-Dieta małe zmiany dalej 1000kcal
-gotowanie tylko na parze
-stałe pory
- 3 posiłki dziennie zwykłe !
- 2 posiłki białkowe
-treningi ZMIANA
Plan na siłowni ten sam.
plus wstawanie o 5 rano i bieganie 5 km.
regularna pora spania o 23 !!
Na razie tak to wygląda i wyglądało. Z obecnego etapu bedę właśnie wstawiać notki.
Mój cel to 62kg! i 3 kg masy mięśniowej !
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



































